Tylko dla młodzieży – wchodzisz na własną odpowiedzialność!

 

Jąkanie młodzieży to nie tylko niepłynność mowy. Wiąże się ono z tak ważnym w tym trudnym okresie rozwojowym nabywaniem kompetencji komunikacyjnych. W okresie dojrzewania nastolatki w przyspieszonym tempie zmierzają ku samodzielności, która dla nich nierozerwalnie związana jest z indywidualizacją i potrzebą bycia indywidualnym, wyjątkowym, wyrazistym.

 

Wyrazistym, czyli takim, który umie wyrazić siebie. To właśnie uniemożliwia im jąkanie. Jąkający się nastolatek ma niezwykłą trudność właśnie w wyrażeniu siebie. Z jednej strony powinien rozwijać umiejętności komunikacyjne, a z drugiej, jąkanie ogranicza mu ich rozwój, bo jąkanie to właśnie zaburzenie komunikacyjne, gdyż występuje w relacji z drugim człowiekiem. Dochodzą do tego typowe u nastolatków zmienności nastrojów i postaw, które mogą nasilać objawy jąkania. Dlatego tak łatwo jąkającemu się nastolatkowi w tym okresie zamknąć się w czterech ścianach, gdzie nie musi wchodzić w relacje lub wchodzi w nie wirtualnie. Gdyż wirtualnie, na facebooku, na czatach, może być kim chce. Tam się nie jąka, a jego narzędziem komunikacyjnym staje się wyrażanie poprzez pisanie i tam jego komunikacja w końcu może być dla niego satysfakcjonująca. Niestety, wiąże się to z izolacją od grupy rówieśniczej, w której jąkający się nastolatek bardzo często doświadcza poczucia odrzucenia.

 

Jąkanie u młodzieży jest również niesamowitym wyzwaniem dla rodziców. Mogą zauważyć u swoich dzieci objawy depresji i zmiany osobowości. O swoich odczuciach związanych z jąkaniem mówi Nour, egipski nastolatek i Justyna, obecnie 20-latka, której mowa i codzienne funkcjonowanie zmieniło się diametralnie dzięki uczestnictwu w grupie wsparcia osób jąkających się i akceptacji własnego jąkania.

 

“Cześć! Nazywam się Nour Dwidar i jestem egipskim nastolatkiem, który się jąka. We wcześniejszych latach mojego życia miałem problemy z ludźmi, którzy nie rozumieli mojego jąkania, w szkole, klubie sportowym, sklepie, w zasadzie gdziekolwiek bym nie poszedł.

 

W mojej szkole bardzo się denerwowałam przed każdą wypowiedzią i rozmową z nauczycielem. Tam moja mowa była bardzo niepłynna, ale na zewnątrz, kiedy rozmawiałem z moimi przyjaciółmi, było nieznacznie lepiej, bo przyjaciele znali mój problem, więc nie bałem się tak bardzo, aby powiedzieć cokolwiek.

Jednak, kiedy tylko poznawałem kogoś nowego, bardzo się bałem i w rozmowie doświadczałem olbrzymiego stresu. Za każdym razem myślałem, że wszyscy będą się ze mnie śmiali, oczywiście nie zawsze tak było, ale często tak.

 

Doświadczałem uczucia, jakby mój język utknął w górnej części ust, a czasami czułem, jakby mój język chciał wypchnąć moje zęby na zewnątrz. To było straszne. Moje palce poruszały się powoli i ociężale, zupełnie jakby chciały podnieść coś bardzo ciężkiego. Byłem bardzo wrażliwy i dalej jestem. Na początku chodziłem do logopedki, ale nie czułem się z nią komfortowo, ponieważ nie wydawało mi się, że cokolwiek wie o moim problemie. Szybko się denerwowała, więc zarzuciłem pracę z logopedami, bo myślałem, że każdy jest właśnie taki jak ona. Ale kiedy dorastałem, moja rodzina zmusiła mnie do zmiany mojego myślenia, więc próbowałem udać się do innego terapeuty mowy. Słyszałem o nich, że są dobrzy, ale nie byłem w stanie się z nimi umówić! Nie wiem dlaczego, ale zupełnie nie mieli dla mnie czasu, więc w końcu poddałem się.

 

Stawałem się coraz bardziej smutny i samotny, czułem, że nikt mnie nie lubi, bo nikt nie wie o mnie tyle, ile ja wiem. Nikt nie rozumiał mojego problemu. Ale pewnego dnia poznałem jednego z najwspanialszych terapeutów mowy, takiego który zrozumiał mnie od pierwszej chwili. To była Manon van der Aa z Holandii. Podczas wspólnej pracy moja mowa zaczęła się poprawiać z dnia na dzień, a moje myślenie zmieniło się całkowicie.

 

W końcu zapomniałem o swoim problemie, a moja mowa codziennie była coraz bardziej perfekcyjna. Teraz jest naprawdę bardzo dobrze. Czasem….. stale zacinam się……. na niektórych słowach, ale już nie myślę o tym, że się jąkam i codziennie mniej się denerwuję. Dzięku Bogu, dzięki mojej wspaniałej terapeutce mowy, która tak bardzo mi pomogła, bo potrafiła otworzyć swoje serce w chwili, kiedy tego potrzebowałem. Zawsze jest doskonale skupiona na tym, co jest we mnie i dzięki naszej wspólnej pracy osiągnęliśmy prawdziwy sukces!

Nour Dwidar, Egipt, 2017”

 

 

"Chcę się podzielić własnymi doświadczeniami odnośnie jąkania. Piszę to tutaj, bo nie umiem wypowiadać się publicznie. Zawsze wystąpienia budziły u mnie panikę i może to był jeden z czynników, dla których zaczęłam się jąkać.

 

Wydaje mi się, że wiem dlaczego to się zaczęło, ale z drugiej strony nie ma też co szukać winnych. Bywają różne chwile, raz mówi się lepiej raz gorzej. Dla mnie najtrudniejsze momenty są wtedy kiedy mam powiedzieć coś do innych albo zwyczajne odebranie telefonu, np. kiedy dzwoni mój tata. Wiem , że to tata i tak dalej. Ale gdzieś niezrozumiany strach się pojawia we mnie i blokuje. Zakupy najwygodniej mi robić w sklepie samoobsługowym.

 

Sama zauważyłam, że jąkanie utrudnia mi wiele rzeczy, przede wszystkim takie normalne komunikowanie się z ludźmi. Ale i daje dużo dobrego, jeśli można tak powiedzieć.

 

Akceptacja wśród najbliższych czy znajomych jest ważna, ale nie sposób obyć się bez krytyki. Każdego dnia się tego uczę jak i tego aby starać się mówić inaczej, wolniej.

 

Uważam, że tym co mogłam zrobić najlepszego to zgłosić się do klubu. Kiedyś też o tym myślałam, ale łudziłam się, że to minie. Nie będę ukrywać, że dużo daje mi modlitwa, kościół. Daje to siłę. Często zastanawiam się nad zdaniem: Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać. Dużo w tym racji.

 

Choć jestem w tej grupie najmłodsza, nie jest to problemem. Bo łączy nas to, że się jąkamy.

 

Piszę opowiadanie, ale nie o jąkaniu. Ogólnie bardzo lubię pisać. I chyba jak z tego wyjdę to napiszę o tej drodze, którą trzeba było pokonać, żeby z tego wyjść.

Justyna, 16 lat"